GRY

niedziela, 18 grudnia 2016

od Anabelle cd Roy'a

Zapadł zmierzch. Przechadzałam się powoli po ulicach miasta, bo nie chciało mi się jeszcze wracać do domu.
- Ej, ty. - ktoś złapał mnie za nadgarstek i zaciągnął do ciemnej uliczki. Czekało tam więcej postaci, wszystkie stały w cieniu. Zapach wilkołaków, więc są to też wilkołaki. Nie był to jeden z gangów, nie było żadnego przywódcy. Żadne z nich nie miało demona. Więc mogę trochę poszaleć.
- Tak? - uniosłam kąciki ust, a jedna z postaci wyszła z cienia. Był to mężczyzna o blond włosach i złotych oczach. Lustrował mnie wzrokiem, niewzruszony.
- Pójdziesz z nami. - powiedział, i wyjął linę, mając zamiar związać mi ręce. Ach, idiota! Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej, w typowym dla mnie uśmiechu, i cofnęłam się kilka kroków.
- Dlaczego to robisz? - spytałam, przekrzywiając głowę lekko w bok. Uśmiech nie schodził z mej twarzy, chociaż chętnie po prostu bym ich zabiła. Cierpliwości, cierpliwości!
- Robię to dla mojego szefa. - warknął, podchodząc w moją stronę. Agresywny...
- Idiota. - mruknęłam, za co ten walnął mnie, aż poleciałam do tyłu. Uderzyłam plecami o ścianę, jednak szybko się podniosłam i otrzepałam z kurzu. Spojrzałam na nich z uśmiechem. - Chciałabym was uświadomić, że nienawidzę, gdy ktoś mówi coś w stylu "Zrobiłem to dla kogo innego" - mruknęłam, i wyciągnęłam nóż, który zawsze miałam pod ręką. I przyzwałam mojego demona. Był jak żywy cień. Zaatakowałam z prędkością godną pozazdroszczenia, po chwili wszyscy byli martwi. A mnie już tam nie było. Uwięziłam demona na powrót w naszyjniku, i osunęłam się na ziemię, kaszląc krwią. Po chwili obok mnie, na ulicy widniała kałuża czerwonej cieczy.
- Pomyśleć, że użyje tylko trochę mocy, i już to się daje we znaki. - mruknęłam, po czym dostałam kolejnego napadu kaszlu.
- Ej, co ci jest!? - warknął jakiś mężczyzna. To ten białowłosy, z wcześniej. Uśmiechnęłam się delikatnie, ocierając usta chusteczką.
- Nic, nic. - powiedziałam, pomachałam mu i odeszłam. Typowe dla mnie pożegnanie. W połowie kroku jednak moje własne nogi mnie zawiodły, i znowu zaczęłam kaszleć, i znowu powstała kałuża krwi.
Roy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz