Zbliżyłam się powoli do tego worka z mięsem. I wbiłam sztylet prosto w jego serce, a ten jęknął, po czym osunął się na ziemię, pozbawiony życia. Moje ręce splamione były krwią, jednak to jedynie mnie cieszyło.
~~~
- Poproszę hamburgera i szklankę coli. - złożyłam zamówienie, unosząc przy tym lekko konciki ust. Każdy twierdził, że w tym uśmiechu jest coś strasznego. Im straszniejsze tym lepsze, czyż nie? Kobieta kiwnęła lekko głową, unikając mojego wzroku. Poszłam usiąść, jednak ktoś z kolejki wyszedł z niej i zatrzymał mnie, łapiąc mnie za nadgarstek. Idiota... Uniosłam kąciki ust, dość ciekawa, co się teraz stanie. Wyraźnie pachniał wilkołakiem.
- Tak? - odwróciłam głowę w jego stronę, wbijając w mężczyznę mój wzrok. Ten pozostał niewzruszony, wbijając we mnie chłodne spojrzenie.
- To moje terytorium. - powiedział w końcu. - Co tu robisz? - dodał, patrząc na mnie wrogo. Nadal się uśmiechałam, i patrzyłam na niego zaciekawiona.
- Och? - mruknęłam w końcu. - A więc wybacz, już się zmywam. - wycofałam się, i weszłam do szafy. Tuż przed zamknięciem drzwiczek, dodałam - Żegnam, życzę miłego dnia - pożegnałam się, i zamknęłam drzwiczki szczelnie, tak że ogarnęła mnie ciemność. Po czym wykorzystałam tajemną zapadnie, którą kiedyś sama tu zamontowałam, i już mnie nie było. Z góry usłyszałam dźwięk otwieranych drzwiczek od szafy i niedowierzające pomrukiwanie. Niedługo znalazłam się na dworze, jednak tam dogonił mnie białowłosy z wcześniej.
- Masz moc teleportowania? - mruknął, ponownie mnie zatrzymując.
- Och, nie, nie. - uniosłam kąciki w ust, w tym samym, typowym dla mnie uśmiechu. Nie dodałam nic więcej, tylko pomachałam mu, i poszłam.
Roy? XDD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz